Obserwatorzy

wtorek, 10 listopada 2015

Misz masz

Jako, że aniołek dotarł do nowego domku, mogę spokojnie pokazać


i jeszcze w ramce


Wraz z nim poleciał m.in. taki taki jegomość

 i oczywiście nie mogło zabraknąć karteczki zrobionej wg mojego "widzimisie"


Dziękuję za odwiedziny ♥  i cieplutko Was pozdrawiam
 
Do miłego ...


 

sobota, 7 listopada 2015

...

Powoli wracam do blogowego świata i przyznaję, że tęskno mi było za Wami. Pewnie jakiś czas zajmie mi przeglądanie co u Was słychać, ale powoli nadrobię swoje zaległości. A moja nieobecność była spowodowana względami zdrowotnymi i po trochę jeszcze innymi, wszystko jednak zakończyło się pomyślnie i czas zamieszkać u siebie, bo nie ma jak w domu. 
Nie myślcie jednak, że nic nie robiłam, bo w ruchu było i szydełko i igła.
Na pierwszy rzut poszły krzyżykowe aniołki; jest ich na razie dwa, bo brakło mi kanwy w kolorze zielonym.

 
Drugiego nie pokażę, bo właśnie jest w drodze do ... nowej właścicielki.
Po długich poszukiwaniach zamówiłam i dostałam

- a trzy aniołkowe literki wciąż pilnie czekają. Nie mam wyjścia - do roboty.


Byliśmy też odwiedzić działkę, trzeba było wykopać dalie i zabezpieczyć jabłka w altanie. Myślałam, że już wszystkie liście spadły ale niestety część jest jeszcze zielona, a z tych opadłych i jeszcze z części uschniętych bylin zapaliliśmy ognisko Jeśli będzie pogoda to może jeszcze zdążymy przyciąć drzewka, a jak nie to na wiosnę. Po południu zaczął padać deszcz co trochę pokrzyżowało plany, ale przecież to już jesień.
Oprócz Mruczka jest jeszcze mały bury kotek, którego sąsiad regularnie dokarmia. Podobno ktoś go podrzucił na działki.

Cieplutko Was pozdrawiam
Do miłego ...


poniedziałek, 12 października 2015

Nieproszony gość

Co prawda zapowiadana ale zupełnie przeze mnie niechciana zawitała do nas zima. Rano nie wierzyłam własnym oczom, kiedy po odsłonięciu żaluzji zobaczyłam taki widok



A jeszcze w sobotę, choć chłodno, było tak

Dobrze, że udało nam się przywieźć z działki do domu wszystko co nie lubi zimy, głównie kwiatki


Teraz przetwarzam to, co jeszcze nie zostało zamknięte w słoiki bądź zamrożone.

Cieplutko Was pozdrawiam z zasypanej Małopolski i ponownie zapraszam.
Do miłego ...

poniedziałek, 5 października 2015

Pierwszy, ale nie ostatni

Pierwszy boxik powstał na urodziny syna, a były wyjątkowe bo 40. Nawet sama "upiekłam" tort a było przy nim zabawy, że ha ha


Zdradzę Wam, że się podobał. 
I tu chce podziękować Gosi z "Rzeczy z papieru", bo to Ona podesłała mi szablon pudełka i scrapki, bo ja nie mam maszynki do wycinania. Gosiu z całego serducha ♥♥♥ dziękuję.

Jakoś ostatnio trochę prześladuje mnie pech, bo to aparat się zepsuł i zdjęcia marne bo z komórki, a do tego po raz kolejny nawalił mi kręgosłup, a tym razem dość ostro i uziemił mnie na prawie tydzień. Teraz trochę lepiej, ale bez medykamentów się nie obyło. Wreszcie mam skierowanie na rehabilitację, ale wykonanie niestety dopiero w przyszłym roku  hihi.  

W mich skromnych progach serdecznie witam Feltromara i Palo, miło mi, że zechciałyście zostać na dłużej.  



Dziękuje Wam, za przemiłe komentarze pod ostatnim postem.
Zapraszam ponownie.
Do miłego ...


poniedziałek, 21 września 2015

Kartkowo i działkowo

Powstały kolejne matematyczne kartki. Tym razem dwie


Obydwie wykonane na podstawie wzorów z chomika

I jeszcze kilka zdjęć z działki, gdzie nieśmiało wchodzi jesień, a najważniejsze to to, że przez ostatnie 3 dni trochę popadało i będzie można zabrać się za porządkowanie.


Aronia tak obrodziła, że aż nie mam co z nią zrobić

Pigwowiec wreszcie utrzymał kilka owoców


I na koniec przedstawiam nową jeżówkę zakupioną na Agro-promocji, nie dość, że ma piękny złoty kolor, to jeszcze w pełnym słońcu pachnie miodem.



Dziękuje Wam, za przemiłe komentarze pod ostatnim postem.
Zapraszam ponownie.

Do miłego ...


niedziela, 6 września 2015

Dla rozprostowania kości

Wreszcie jest czym oddychać, za oknem chmurki ... jednak nie podana. Przy takiej aurze nadszedł czas na rozprostowanie kości i szybką wycieczkę po okolicy. Pierwszym lepszym autobusem podjechaliśmy do Krynicy, zjedliśmy pyszne lody. Jako, że było już trochę późno by wyjść na Jaworzynę, bo dzień krótszy i zdecydowanie za późno na zejście. Zatem następny busik, króciutka jazda i jesteśmy w Muszynie - małym miasteczku w dolinie rzeki Poprad i dwóch jej dopływów, potoków Szczawnik i Muszynka, w odległości zaledwie 5 km od granicy ze Słowacją. Dzięki zasobom wód mineralnym, miasteczko jest uzdrowiskiem, a leczy się tu choroby układu oddechowego i pokarmowego.
My nie korzystaliśmy z usług leczniczych, za to nacieszyliśmy oczy wspaniałymi widokami.


Szlakiem, a właściwie ścieżką spacerową poszliśmy do ruin zamku na Górze Zamkowej.


Zamek muszyński zbudowany jeszcze za czasów Kazimiera Wielkiego położony w grzbiecie Koziejówki (636m) obecnie utrzymany jest w stanie zabezpieczonych ruin


skąd roztaczają się piękne widoki na okolice i Beskid Sądecki
Pogoda nam dopisała a chmurki nie odstraszyły.

Tak było w ubiegły wtorek i od tej pory mamy niższe temperatury i długo wyczekiwany deszczyk, który przeplata się ze słonkiem. Właśnie pada.
Choć widać już zbliżająca się jesień, ciesze się ze zmiany temperatury, no i oczywiście deszczu, czego i Wam życzę.

Dziękuję za odwiedziny i cierpliwość.
Do miłego ...
 
 

czwartek, 3 września 2015

Serwetkowo

Dawno nie robiłam serwetek i kiedy nadarzyła się okazja chwyciłam za szydełko ...


Serwetka wg wzoru z gazetki, ale pamiętam jakiej?


Podkładki powstały na podstawie kursu wg Ani Crochetpl



Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze.
 
 
 
Do miłego ...