Nareszcie chwila czasu dla mnie. Po ciężkim i pracowitym tygodniu ciesze się, że to wszystko już mam za sobą. I jeszcze na dodatek ten upał.
W piątek u nas przeszła mocna burza i deszcz - na początku był straszny szum, a potem deszcz, a właściwie to była jedna wielka ściana deszczu. Na odległość metra nie było nic widać. Z jednej strony dobrze, bo deszcz potrzebny, a z drugiej źle, bo zrównało ziemię na działce, w sobotnie popołudnie wyciągaliśmy pędy ogórków z błota. Jednak należy się cieszyć, że nie narobiło wielkich szkód.
W mieszkaniu zapomniałam zamknąć małe uchylne okienko, to wieczór musiałam ścierać wodę z paneli i zbierać kwiatka z podłogi.
Wreszcie skończyłam komplet serwetek, zamawiająca zadowolona i z tego co wiem, to solenizantka też.
Serwetki prezentują się tak:
 |
| małe |
 |
| średnia |
 |
| duża |
 |
| a tak wyglądał cały komplet |
A tu jeszcze kilka zdjęć z rozpoczęcia Święta Dzieci Gór. Warto było obejrzeć, dzieciska świetnie się prezentowały.
 |
| wejście do Rynku |
|
 |
| dziecka z Serbii |
 |
| ... Buriacja |
 |
| ... Meksyk |
Dwie godziny bardzo szybko przeminęły. Dzieciska występowały też w tygodniu przed południem, ale to pora nie dla mnie. Warto było postać.
DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZINY OBSERWUJĄCYM, CZYTAJĄCYM I PISZĄCYM.
Zapraszam ponownie.
Do miłego